Czasem warto trochę się ponudzić i poleniuchować. Ten stan jest przyjemniejszy kiedy dawkujemy go sobie sami, we własnym rytmie. Kiedy jednak informacje o nudzie otrzymujemy od pociech lub innych bliskich osób, sielanka zamienia się w ciągły stres. A to już ani przyjemne, ani zdrowe.
Co zatem robimy? W celu uniknięcia tego trudnego stanu decydujemy się na wakacje z maksymalną ilością atrakcji. Im ich więcej tym lepiej! Zjeżdżalnie, parki rozrywki, animacje, masa zajęć. To ma zapewnić wakacyjny wypoczynek. Ten przepis na urlopowy sukces niesie jednak ze sobą kilka realnych zagrożeń.
- podobne plany ma wiele osób. Efekt? Tłum ludzi w najbardziej atrakcyjnych miejscowościach, walka o miejsce, presja na bycie pierwszym na plaży, uciążliwe zachowania innych osób. To bardzo często niszczy urlop i nie uratuje go nawet najpiękniejsze miejsce, które wybraliśmy na wypoczynek.
- koszty. Nie od dziś wiadomo, że jeśli miejsce atrakcyjne, to za chwilę medialne publikacje zaleją „paragony grozy”. Oczywiście jako osoby świadome potrafimy realnie ocenić jaka będzie cena wakacji. Jednak w kurortach co rusz zaskakują nas wydatki na drobne przyjemności i dodatkowe atrakcje, które zsumowane potrafią bardzo negatywnie zaskoczyć.
- przebodźcowanie. Przywykliśmy do życia na wysokich obrotach. Kiedy w czasie urlopu nic się nie zmiana, trudno mówić o wypoczynku. Nasze mózgi potrzebują spokoju, ograniczenia zewnętrznych stymulantów, przebywania w naturze. Jeśli sobie tego nie zapewnimy, wrócimy z urlopu bardziej zmęczeni niż przed nim.
W całym tym dyskursie trudno również pominąć kwestię wpływu naszych wakacyjnych wyborów na planetę. Wielkie kurorty i popularne kierunki, powszechne loty samolotem i inne „wakacyjne” zagadnienia mocno dewastują lokalne ekosystemy i przyczyniają się do globalnych zmian klimatycznych.
Ulegamy jednak trendowi atrakcyjnych wakacji. Staramy się, aby wyjazdy były jak najbardziej udane. Często decydujemy się na takie formy wypoczynku, bo są one po prostu zorganizowane, a my chcemy mieć coś „z głowy”. Jesteśmy przekonani, że sprawdzając ilość pozytywnych opinii czy internetowych rekomendacji mamy szansę na wybór rozwiązania, które zadowoli nas i naszych bliskich.
Wraca jednak pytanie – czy rzeczywiście w ten sposób wypoczniemy?
Wakacje w stylu eko mają nad tradycyjnymi nie tylko tę przewagę, że stanowią mniejsze obciążenie dla środowiska naturalnego. Często też są tańsze, a w dodatku pozwalają lepiej wypocząć!
Ekowakacje, zwane zieloną turystyką, opierają się o kontakt z naturą. Mogą jednak zapewnić równie dużo atrakcji co inne formy wypoczynku. Nie są rozwiązaniem tylko dla dorosłych, wiele aktywności spodoba się również dzieciom. Ekowakacje nie oznaczają też potrzeby wyrzeczeń i spartańskiego stylu życia. Mamy dziś i camping i glamping, więc absolutnie każdy znajdzie rozwiązanie dla siebie.
A zatem w drogę!
Zastanów się co lubisz i z kim spędzisz ten czas. Bardzo często wybierając miejsce wakacyjne przedkładamy zainteresowania naszych bliskich nad własne potrzeby. Planując nasze nowe wakacyjne przeżycia warto wziąć pod uwagę i nasz pomysł i potrzeby innych. To część strategii minimalizującej niezadowolenie i nudę. Jeśli w ramach naszego nowego wakacyjnego podejścia zaplanujemy aktywności zupełnie niegodne z preferencjami naszych bliskich, szybko może okazać się, że nie wypoczniemy. Wszystko da się przeforsować, tylko z głową! Jeśli będzie to pierwszy kontakt z rowerami lepiej nie planować wycieczek całodziennych po trudnym terenie. Jeśli przywykliście do wygód hotelowych, lepsza będzie agroturystyka z wygodnym apartamentem lub luksusowa jurta niż namiot. A jeśli dzieci nie są fanami gór można zdecydować się na bardziej „płaskie” miejscówki. Planując ekowakacje masz na to wszystko realny wpływ i możesz zorganizować coś co zainteresuje wszystkich.
Polecamy Polskę! Według raportu serwisu Kiwi.com, nasz kraj uplasował się na szóstym miejscu w zestawieniu „top 10” najczęściej wybieranych kierunków turystycznych wśród Europejczyków, wyprzedzając Portugalię, Turcję czy Grecję. Natomiast w zestawieniu globalnym Polska znajduje się na 11 miejscu. Śmiało konkurujemy z takimi krajami jak Tajlandia, Włochy, Filipiny, Meksyk czy Wietnam.
Może zatem prawdziwe jest powiedzenie „Cudze chwalicie, swego nie znacie”? Nie trzeba wcale daleko wyjeżdżać, żeby odnaleźć spokój czy odkryć niezwykłe rzeczy. (Dodatkowo podróż za granicę to większy ślad węglowy, a my jesteśmy ekologicznie świadomi!).
Przygotuj się!
Przed wakacjami przegląda się mnóstwo ofert i katalogów. Tyle samo czasu zajmie przejrzenie list atrakcji różnych polskich regionów i przeczytanie ciekawych blogów na ten temat. Z tych zajęć też można zrobić rodzinną atrakcję. Wybierz to, co zainteresuje Twoich bliskich. Zrób plan, lub skorzystaj z gotowych podpowiedzi blogerów. Zaplanuj czas, ale nie w 100%. Zostaw przestrzeń na spontan i luz. Nawet wysokowydajni menedżerowie stosują zasadę, żeby nie gospodarować 40% czasu pracy. Na wakacjach też się to sprawdzi.
Jak dojechać?
Wiadomo – ekologicznie, czyli rowerem lub pociągiem. Tu pojawia się ten akcent: to dla nas nierealne. I to prawda. Kolej nie dociera w każde miejsce, a często podstawą swobody jest auto. I nawet jeśli nie jest to elektryk, to można pokusić się o bardziej ekologiczne użycie naszej spalinówki. Styl jazdy – częste przyspieszanie i hamowanie odpowiada nie tylko za większą emisję spalin, ale również zwiększa zużycie paliwa o około 40%. Fajnie jest też jeśli wszystkie miejsca w aucie są wykorzystane. I powiedzmy sobie szczerze, zakupy w sklepie oddalonym o 600 metrów nie wymagają używania auta.
Teraz atrakcje. Tu też mamy wybór. Rowery męczą, a spacery to nuda? Jeśli wybierzemy się nad wodę pojawiają się spływy kajakowe, surfing, łodzie żaglowe, a gdy brak wiatru – po prostu deska SUP. Każda z tych propozycji angażuje na dłuższy czas, daje możliwość obcowania z naturą i nie wpływa na nią negatywnie. Jeśli w góry to wspinaczka, kolejki saneczkowe i linowe. W zależności od regionu znajdziecie też wieże widokowe, kolejki wąskotorowe, rezerwaty przyrody lub zwierzęta w naturalnym środowisku. Do tego niemal w każdym zakątku Polski znajdziecie kursy i warsztaty plenerowe czy oparte o lokalne tradycje. Wystarczy poszukać.
I czasem o to szukanie właśnie sprawa się rozbija. Odwykliśmy od samodzielności, chętnie korzystamy z gotowych rozwiązań. A czasem stawiamy sobie wysokie wymagania, również wobec wczasów. Pytanie tylko czy rzeczywiście takie wczasy z katalogu dają nam wytchnienie.
Dzięki zielonej turystyce mamy szansę zwolnić, spełnić własne oczekiwania, rzeczywiście zmienić środowisko w którym przebywamy. Możemy też zmniejszyć swój negatywny wpływ na otoczenie, a nawet przyczynić się do wzmocnienia lokalnych społeczności. Jak wiemy „pieniądz rządzi światem”. A nawet jeśli nie rządzi to umożliwia rozwój. Kupując lokalne wyroby, korzystając z sielskich, agroturystycznych noclegów, biorąc udział w lokalnych warsztatach zasilamy miejscowych mieszańców.
Jak widzicie, ekowakacje to same plusy.