Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami… A wraz ze świętami jeden z rytuałów, który im towarzyszy: składanie życzeń. Jedni to lubią, myślą o indywidualnym przesłaniu do bliskich i znajomych, inni unikają, bo interakcje z innymi nie są ich mocną stroną. Niemniej każdy z nas w najbliższym czasie przynajmniej raz życzenia złoży lub je usłyszy. Jednymi z często powtarzanych są: „Wesołych oraz spokojnych świąt”.

To cenna propozycja i o ile często trudno być wesołym, ze spokojem jest inna sprawa. Znacie porzekadło: „Tylko spokój nas uratuje”? To szczera prawda.

Spokój potrzebny jest nam do odpoczynku, resetu i wytchnienia. To spokój pozwala cieszyć się chwilą, doceniać to, co mamy, i autentycznie poczuć, że — bez względu na wyznanie i światopogląd — te kilka dni w grudniu to czas odmienny, poza czasem, więc warto go wartościowo wykorzystać.

I dziś właśnie takich Spokojnych Świąt chcemy Wam życzyć. A nawet więcej: Świadomie Spokojnych! A życzenia te składamy z pewną premedytacją i przekonaniem, że za ich spełnienie odpowiada każdy samodzielnie.

Pewnie czujecie teraz wewnętrzne poruszenie: jak to — ja sam??? Nie znacie życia?

Spokojnie, to nie tak, że nie wiemy, jak bardzo nasz spokój potrafią rujnować inni, z którymi wchodzimy w interakcje. Wiemy i doświadczamy. Jednak wiemy też, jak bardzo każdy z nas „dobrowolnie” siebie samego z tego spokoju okrada — i ma wpływ na to, aby to zmienić.

Trochę faktów. Współczesny człowiek (a więc każdy z nas) jest atakowany ogromną liczbą bodźców. Szacuje się, że do mózgu dociera około 11 milionów bodźców na sekundę, a przetwarza on nawet 100 mld bitów informacji na sekundę, co jest równoważne 74 GB danych dziennie. Taką ilość danych przetwarzał człowiek w przeszłości przez całe życie! Kiedy czasem słyszycie, że dawniej życie było spokojniejsze — to prawda. Nie chodzi jednak o to, jak zachowywali się inni ludzie, jak żyły społeczności, o ilość konfliktów czy troskę o byt. Tu w zasadzie nic się nie zmieniło, bo człowiek to nadal człowiek. To, co odróżnia naszą codzienność od tych dawniejszych, „spokojnych” czasów, to stała presja różnych impulsów, które do nas docierają. A może inaczej — którym na to pozwalamy.

Główna przyczyna: świat, który stworzyliśmy i który (bądźmy szczerzy) tak kochamy.

Stały dostęp do internetu skutkuje 100% zaangażowaniem mózgu niemal cały czas.

Spójrzmy na dane: pracownik biurowy może dostawać średnio 120 e-maili (w tym sporo spamu), a statystyczny Polak dostaje około 20 maili z reklamami. Dziennie. Poza nimi mamy jeszcze korespondencję prywatną i urzędową.

Według innych badań młodzi ludzi (choć każdy, kto podróżuje komunikacją miejską, znacznie tę kategorię wiekową poszerzy 😉) generują średnio 110 interakcji ze smartfonem dziennie. To już uzależnienie — i nie jest to żart, ale fakt poparty badaniami.

Człowiek uzależnia się od mediów społecznościowych, bo są zaprojektowane, by angażować (algorytmy, powiadomienia), dostarczają szybkich dawek dopaminy za polubienia i komentarze, zaspokajają potrzeby akceptacji, przynależności i ucieczki od problemów, a lęk przed pominięciem (FOMO)* skłania do ciągłego sprawdzania, co potęguje cykl nagród i uzależnienie. Szczególnie u osób z niską samooceną lub problemami w relacjach w realnym życiu. Jak więc widzicie — tyle w nich szczęścia dla nas, na ile je zaprojektowano, aby nas przy nich utrzymać.

A uzależnienie jest tu takie samo jak w przypadku innych, „klasycznych” używek. Chcemy więcej i nie możemy się bez naszego nałogu obejść. Potrzebujemy coraz większych „dawek” dopaminy, a media społecznościowe stają się centralnym punktem zainteresowań, odsuwając na bok obowiązki i realne relacje. Podobnie mają palacze, których papieros „uspokaja”, nie mówiąc już o innych środkach.

Ten artykuł nie jest jednak o social mediach ani o uzależnieniach, więc idźmy dalej. Wiadomości docierają do nas z wielu źródeł: TV, radio, prasa, portale informacyjne i obyczajowe, inni ludzie. Wszystko to może powodować trudność w odróżnieniu treści istotnych od fake newsów i prawdy od fałszu, rozdrażnienie, a na pewno męczy.

To jeszcze nie koniec. Wprowadzane co rusz nowości (np. kasy samoobsługowe, aplikacje) wymuszają na użytkownikach stałą uważność i konieczność przyswajania nowych danych.

Do tego żyjemy w hałasie — im więcej maszyn i urządzeń, tym mniej ciszy — i w łunie niegasnących świateł.

Nasze zmysły są dosłownie bombardowane! A skutkiem może być przebodźcowanie. Fizyczne oznaki to bóle głowy i napięcie mięśni, psychiczne: zmęczenie, brak energii i nadwrażliwość. Stajemy się mniej produktywni, niecierpliwi, trudniej nam nawiązywać relacje z innymi.

Więc kiedy życzymy Wam Spokojnych Świąt, to nie myślimy o tym, że będziecie mieć tylko przyjemne spotkania, zrozumienie innych, wsparcie i cudowne prezenty umilające grudniowe wieczory.

Życząc Wam Spokojnych Świąt, zachęcamy do podarowania sobie samemu spokoju. Do świadomego niezaglądania do maila (można, są Święta), wyłączania powiadomień i selekcji informacji, które przeglądacie i dystrybuujecie. Wiemy, że to trudne. Nikt jednak nie zrobi tego za nas.

Odetchnijcie, odpocznijcie, wyśpijcie się, a przede wszystkim: zadbajcie o siebie.

Cudownych, spokojnych Świąt!

Facebook
Przewijanie do góry
Przejdź do treści